Od czegoś trzeba zacząć

P1080402

Kiedy jeszcze z Gają w brzuszku postanowiłam, że nauczę się szyć, szczerze mówiąc nie miałam w głowie stworzenia kompletnej małej garderoby.

Na fali wszechobecnego hand-made’u zalewającego internet i kilku polskich marek, które idealnie (?) wpasowały się w potrzeby rynku, marzyłam o znalezieniu czegoś, co mogłabym wziąć na swój warsztat, łącząc pasję z pracą.

Jak to często bywa kiedy pod wpływem chwili człowiek tworzy dalekosiężne plany, deklaracje okazują się być bez pokrycia, a w tej mojej prywatnej historii, „pasja” czy „warsztat” rok temu, były to duże słowa przy znikomym procencie umiejętności 😉 . Szyć „na poważnie” zaczęłam po naszej przeprowadzce do Francji. Czyli dobrych kilka miesięcy po zakupie maszyny ;). Od tej pory faktycznie warsztat zaczął nabierać kształtu, a stworzone przeze mnie małe letnie ubranka były absolutnie hitem Gajkowej szafy. Trening czyni mistrza! Choć do mistrza mi jeszcze bardzo daleko, to nie powiem… małymi kroczkami myślę, że mam szanse kiedyś zbliżyć się do perfekcji.

A niebieska sukienka… to cała historia. Chyba nikogo nie zdziwię, przynajmniej nie tych szyjących, informując że sukienka miała być spodniami. Jakżeby inaczej! W międzyczasie jednak przyszło kolejnych pięćset pomysłów, aż spod stopki maszyny wyszła taka oto kreacja. Wprawdzie swoje musiała odleżeć w szafie zanim uszyty rozmiar zaczął przypominać ten, który akurat nosi Gaja, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W końcu dzieci, całe szczęście, rosną szybciej niż nam się wydaje.

FotorCreated FotorCreated1 P1080428

Facebook
Twitter
Pinterest
Instagram

Comments

comments

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial