Szyć albo nie szyć…

P1070855

Gdyby ten post miał stanowić krótką i zwięzłą odpowiedź na powyższe pytanie, powiedziałabym – szyć! I już. Zwykle natomiast, chcąc kogoś przekonać do swojej racji, wypadałoby swoje zdanie w pewien sposób uargumentować. To zamierzam zatem zrobić. Uwielbiam szyć! Szycie działa na mnie relaksująco i oczyszczająco. Nie dość, że jest ciekawym zajęciem, procesem twórczym – daje mi poczucie, że to co robię jest autentyczne, niepowtarzalne i… cieszy oko :).

To moje hobby, więc każdy mój projekt w moim odczuciu jest jak małe dzieło sztuki :). Kiedy mam w głowie pomysł, puszczam wodze fantazji i tworzę. Bo przecież tworząc coś własnoręcznie nie musisz iść na żadne kompromisy. Chcesz falbankę? Będzie falbanka. Mają być guziki zamiast zamka? Oto są! Granat, czerwień, brąz czy beż? Odwiedź sklepy z tkaninami, a po drodze wstąp na kawę, na pewno znajdziesz coś wspaniałego. Chcesz żeby ubranie, które nosi Twoje dziecko, albo Ty było uszyte z najmilszych w dotyku, najlepszej jakości tkanin? NIE-MA-PRO-BLE-MU! Sky is your limit. I o to właśnie w tym moim szyciu chodzi… Ciągle się uczę, więc są sytuacje, gdy moja szyciowa joga, wcale takim balsamem dla duszy nie jest, i nie koi skołatanych po całym dniu nerwów, wręcz przeciwnie. Ale przecież nie od razu Rzym zbudowali, jest dzień następny, inne nastawienie, a efekt przeważnie jest oszałamiający. A jak nie… zawsze znajdzie się ktoś, kto tak powie ;). Więc jeżeli jeszcze masz wątpliwości czy to całe szycie jest dla Ciebie… nie dowiesz się póki nie spróbujesz :). Ale wierz mi na słowo, że satysfakcja z pierwszego uszytego wdzianka jest nieziemska!

brumes

Facebook
Twitter
Pinterest
Instagram

Comments

comments

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial