Prezent w duchu DIY

P1070560

Wakacje powoli dobiegają końca i kończy się też nasz maraton pierwszych urodzin. Gajka ku uciesze nas wszystkich poznała we Francji rzeszę wspaniałych dzieciaków, z których duża część to wakacyjne maluchy. I tak, w to upalne lato, zaliczyliśmy kilka cudownych urodzinowych imprez, mogąc wspólnie z rodzicami przyjaciół Gai cieszyć się i celebrować ten pierwszy, jakże ważny roczek w życiu ich pociech.

FotorCreated

Nie tylko Gajka wzbogaciła się w ciągu tych kilkunastu miesięcy o cudownych kompanów przygód. My również, z łezką w oku, będziemy żegnać maluchy i ich rodziców za tych kilka tygodni, kiedy zabierzemy się w drogę powrotną z naszej alpejskiej przygody do ukochanego Krakowa. Tym bardziej więc, jako ta mająca zaszczyt kompletować urodzinowe prezenty, chciałam aby miały w sobie cząstkę nas samych i odpowiadały choć po części upodobaniom i temperamentom maluchów… albo chociaż ich rodziców 😉 .

Początek wakacji przyniósł nam fantastyczną znajomość z młodą rodziną z Luizjany. Niki, mama małej Annecy (ukochana przyjaciółka Gai, nosząca imię na cześć miasta, z którym wiąże się bardzo romantyczna historia jej rodziców) dostała od nas mały bawełniany zestaw, który z pewnością posłuży jej jeszcze długo po tym jak w Polsce czy Francji wakacje dobiegną końca. Takie uroki życie w gorącej Luizjanie.

Jakkolwiek zachwyt Annecy nad prezentem jest kwestią pozostawiającą pewne pole na domysły, mama Annecy była szczerze poruszona. Zatem misję, jaką wytyczyłam sobie siadając do maszyny, uważam za uwieńczoną sukcesem. Ponoć tak już jesteśmy skonstruowani, że więcej radości sprawia nam dawanie prezentów niż dostawanie… mogę powiedzieć na własnym przykładzie, że zgadzam się z tym w stu procentach.

FotorCreated

 

Facebook
Twitter
Pinterest
Instagram

Comments

comments

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial